Tarta pomarańczowa

Jest upalny dzień. Niedziela. Jutro idę do pracy po dłuższej nieobecności i szukam sposobu na to, żeby się pocieszyć…

Na ratunek przychodzi mi ona. Tarta pomarańczowa.

I choć zrobiliśmy ją 3 dni temu, dziś jest równie wspaniała i dostarcza tyle samo radości, co zaraz po upieczeniu.

Teraz jestem już w cytrusowym niebie.

Nic innego się nie liczy.

Nawet jutrzejsza pobudka o 5.30.

Przepis (odrobinę przeze mnie zmieniony) pochodzi z blogu Every Cake You Bake.

Składniki na kruchy spód:

  • 125 g mąki pszennej
  • 125 g mąki krupczatki
  • 125 g masła
  • szczypta soli
  • 1 jajko
  • 2 łyżeczki cukru pudru
  • skórka otarta z 1 pomarańczy

Składniki na spód trzeba porządnie zagnieść. Ciasto zagniata się w błyskawicznym tempie, a kiedy już uformujemy z niego kulę, owijamy go folią spożywczą i wkładamy na godzinę do lodówki.

Po wyjęciu ciasto należy rozwałkować i wyłożyć nim formę do tarty. Spód podpiekamy w piekarniku rozgrzanym do 150 stopni z termoobiegiem przez 10 minut. Aby ciasto idealnie przylegało do formy, należy przed upieczeniem wsypać na nie groch (po upieczeniu groch wyjmujemy oczywiście).

Składniki na masę:

  • 1/2 szklanki świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
  • 3 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
  • 1/4 szklanki bitej śmietany w spray’u
  • 230 g serka mascarpone Piątnica
  • 1 puszka mleka skondensowanego słodzonego
  • 2 łyżeczki skórki otartej z pomarańczy
  • 5 żółtek

Mleko z puszki miksujemy w garnku z żółtkami. Dodajemy serek mascarpone i soki (ja po wyciśnięciu soków, przepuściłam je przez sitko, co by się pozbyć farfocli). Pod koniec miksowania należy dodać skórkę z pomarańczy i bitą śmietanę. Wszystko dokładnie wymieszać.

Gotową masę wlewamy na spód. Pieczemy w temperaturze 150 stopni z termoobiegiem przez około 30 minut, do momentu, aż nam masa zgęstnieje.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Kasia