Muffiny z gruszkami i imbirem

 

Tegoroczne święta były bardzo udane. Jedzenie jak zwykle przepyszne (w tym roku jakoś chyba więcej tego wszystkiego było), a atmosfera też niczego sobie:-) Może trochę bardziej sobie poleniuchowaliśmy w te dni niż zwykle, ale to dlatego, że pogoda do kitu i nawet na dwór nie chciało się wyjść. Więc tak leżeliśmy, jedliśmy, drzemaliśmy, graliśmy w planszówki, czytaliśmy książki, jedliśmy, drzemaliśmy…

Po raz pierwszy w tym roku nie przywieźliśmy z  Tomkiem chemicznych ciast z torebki, ale najprawdziwsze, pachnące ciasta i muffinki. W końcu po całym roku nauki gotowania i pieczenia czegoś się nauczyliśmy!!!

Akurat te muffinki przygotowałam z Wiktorią*… po angielsku! Cały proces pieczenia odbył się w tym języku, i nieźle się przy tym bawiłyśmy!

 

Składniki na ok. 15 sztuk (takich jak na zdjęciu):

  • 250 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 150 g cukru pudru
  • 75 g jasnego brązowego cukru + do posypania muffin przed pieczeniem
  • 1 łyżeczka imbiru
  • 140 ml kwaśnej śmietany
  • 125 ml oleju
  • 1 łyżka miodu
  • 2 roztrzepane jajka
  • 2 gruszki  (obrane i pokrojone w niedużą kostkę)

 

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni z termoobiegiem.

Najpierw należy wymieszać wszystkie suche składniki ze sobą, tj.: mąkę, proszek do pieczenia, cukier biały i brązowy oraz imbir.

W drugiej misce wymieszać mokre produkty: olej, jajka, śmietanę oraz miód.

Składniki mokre wrzucić do suchych i potraktować je przez chwilę mikserem. Pod koniec mieszania wsypać kawałki gruszek. Pomieszać drewnianą łyżką.

Ciasto wlewać do papilotek na muffinki. (Zrobiłam przy tym mały błąd, bo ciasto wlałam do dekoracyjnych papilotek, i nieco mi się babeczki wylewały. Na drugi raz użyję porządnych papilot!).

Każdą muffinkę posypać brązowym cukrem.

Piec je należy przez ok. 20- 25 minut.

Odrobinę przestudzić.

Mała rada: te muffinki są najlepsze jeszcze tego samego dnia. Nasze przetrwały całe 3 dni i lekko się splaszczyły:-/. Oczywiście był szał, ale mniejszy niż pierwszego dnia…

 

Przepis pochodzi z blogu Moje wypieki.

 

*Wiktoria jest uczennicą SP:-)

Kasia