Pieczeń babci Anieli

 

Dnia 29.12.11 o godzinie 18.32 po raz pierwszy w życiu zmieliłam mięso. Całe 2 kilo. Sama!!!

I wybawiłam się przy tym za wszelkie czasy!

Wrzucałam delikatnie kawałeczki mięska do tej mojej pięknej maszynki i mieliłam. I mieliłam. I mieliłam.

Ale zacznijmy od początku…

 

Od Mikołaja dostałam przystawkę do Kiciusia, i teraz mogę już mielić wszystko co popadnie. A że przyjechał do Zielonej Góry nasz kulinarny ekspert od pieczeni i nie tylko (tj. babcia Aniela), zaprosiłam ją i mamę Tomka na babskie spotkanie… w kuchni. Tomek z dziadkiem w tym czasie pojechali na mecz Zastalu i wrócili już na gotowe danie (tj. na pieczeń, która była zbyt ciepła do zjedzenia) i na ciepłe bułeczki, które wszamaliśmy od razu ( bo przy okazji napiekłyśmy sporo bułek ze słonecznikiem:-)

To był naprawdę smaczny wieczór pełen wrażeń! Kuchnia była lekko nie do poznania, ale to co… liczy się przede wszystkim dobra zabawa i jeszcze pyszniejsze jedzenie!

 

Składniki na 3 podłużne formy o długości ok. 25cm.:

  • 1 kg zmielonego boczku
  • 1 kg zmielonej karkówki
  • 2 cebule
  • główka czosnku
  • 1 jajko
  • porządna garść majeranku
  • trochę płatków chili
  • łyżeczka chili pieprz cayenne i czerwonej papryki
  • sól, pieprz
  • namoczona i odciśnięta bułka

 

Rozgrzać piekarnik do 170 stopni z termoobiegiem.

Najpierw należy zmielić boczek, karkówkę, bułkę, cebulę i czosnek. Całość wrzucić do jakiegoś ogromnego garnka lub formy na ciasto. Dodać jajko i przyprawy. (I w tym momencie babcia kazała mi spróbować mięso, czy jest dobrze doprawione… hmmm i jak ja to niby miałam wyczuć???;-/)

Mięso wyłożyć do foremek (nie trzeba ich niczym wcześniej natłuszczać) i wstawić do piekarnika na półtorej godziny (do zarumienienia się).

Gotową pieczeń położyć na szafce, a po przestygnięciu przykryć sreberkiem i wstawić do lodówki na całą noc.

Kasia