Nocne bułeczki

To był ostatni dzień roku 2011. Postanowiłam ten dzień uczcić odpowiednio. (W kuchni ma się rozumieć!)

Znalazłam przepis na super pyszne nocne bułeczki, więc postanowiłam zrobić je… w dzień…  A właściwie w południe, bo dosyć późno wstaliśmy:-)

Około 12tej zasiedliśmy do stołu w towarzystwie pachnących bułeczek i resztek pieczeni.

Każdą bułeczkę potraktowaliśmy należycie i z szacunkiem- tj. oprószyliśmy szczypiorkiem, dodaliśmy po listku sałaty i udekorowaliśmy majonezem.

To było istne śniadanie mistrzów!

W taki oto sposób zakończyliśmy rok 2011.

 

Składniki:

  • 25 g masła
  • 250 ml mleka
  • 25 g świeżych drożdży
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • 1 jajko
  • 500 g mąki (w trakcie zagniatania dodałam jeszcze jedną szklankę, żeby się ciasto nie kleiło)
  • 1 płaska łyżeczka cukru

dodatkowo:

  • 1 jajko
  • słonecznik do posypania bułek

Rozgrzać piekarnik do 220 stopni z termoobiegiem.

Masło rozpuścić i ostudzić.

Przesiać mąkę i wymieszać z solą. W mące zrobić niewielkie wgłębienie i wkruszyć do niego drożdże z cukrem. Drożdże zalać odrobiną lekko podgrzanego mleka. Miskę przykryć ręcznikiem kuchennym i odstawić na 15 minut w ciepłe miejsce.

Do mąki wlać resztę mleka, rozpuszczone masło i jajko.

Zagnieść ciasto i uformować bułeczki (nam wyszło 11 sztuk).

Gotowe bułeczki ( posmarowane roztrzepanym jajkiem i posypane słonecznikiem) układać na papierze do pieczenia i piec przez 10 minut (pod koniec pieczenia zmniejszyłam ciut temperaturę, bo mi się za bardzo zaczęły zarumieniać)

Przepis Mileny znaleziony u Aleex ( i jak się później skapnęłam, przepis na bułeczki pojawił się też tutu, tu, tu i tu!)

Kasia