Muffinki gruszkowe z orzechami włoskimi

Wyjazd Tomka na studia do Torunia wygląda mniej więcej tak:

Pobudka około 4 nad ranem/tudzież w nocy jak kto woli/. Otwieram jedno oko. Przed 5tą wyjazd. Otwieram znowu to samo oko, bo mi się przymnkęło. Ruda zaczyna piszczeć. Drugie oko się otwiera. Ruda wskakuje na okno i piszczy. Oczy już znacznie szerzej otwarte. Ruda zeskakuje z parapetu i kładzie pyszczek na naszym łóżku. I piszczy. Oczy już nie śpią….

Rudzielec wciska mi mordkę pod rękę za każdym razem, żebym tylko ją smyrała na pocieszenie….

Potem zasypiamy….

I ta sytuacja powtarza się za każdym razem…

Dziś obudziłam się przed 7mą i już zasnąć nie mogłam, bo słoneczko pięknie świeciło a i ptaszki piknie napierdzielały:-) Zrobiłam sobie kawę z piankę i strasznie żałowałam, że nie mam niczego słodkiego. Wszak plany na pieczenie muffinek były, ale nieco później. Musiałam się zadowolić cukrem w kawie.

(Pomysł na te muffinki podrzuciła mi parę dni temu moja koleżanka Ania, a przepis pochodzi z tej strony. Lekko go zmieniłam)

Składniki mokre:

  • 4 gruszki (razem ok 700g)
  • 160g jasnego brązowego cukru
  • 1 duże jajko, rozbełtane, (miało być w pokojowej temperaturze, ale ja dałam prosto z lodówki)
  • 150g jogurtu naturalnego
  • 60ml oleju roślinnego (użyłam oleju z pestek winogron- jest naprawdę fajny!- nie śmierdzi:)
  • 1 łyżeczka startej skórki z cytryny
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Składniki suche:

  • 250g mąki
  • 2 łyżki otrębów (po raz pierwszy moja kuchnia zobaczyła otręby! nawet nie wiedziałam gdzie ich w sklepie szukać:-)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/4 łyżeczki zmielonego imbiru
  • 120g orzechów włoskich (pociachanych i uprażonych na patelni)

Piekarnik należy rozgrzać do 190 stopni (miało być do 200, ale wolałam nie ryzykować z moimi nowymi silikonowymi foremkami, które TEORETYCZNIE powinny wytrzymać w 200 stopniach…:)

Gruszki należy obrać. 3 z nich zmiksować w blenderze, a jedną pokroić w drobną kostkę. Wrzucić do miski i dosypać brązowy cukier. Odstawić na kilka minut. Dodać do nich resztę składników mokrych i całość wymieszać.

Wszystkie suche składniki, za wyjątkiem orzechów, połączyć ze sobą.

Składniki suche wsypać do mokrych i wymieszać. Ponieważ używałam Kiciusia do pomocy, proponuje orzechy dodać na samym końcu, co by się mikser nie spsuł. Jeśli nie używacie miksera, wymieszajcie wszystko drewnianą łyżką.

Ciasto wlać do foremek lub papilotek mniej więcej do połowy ich wysokości.

Muffinki piec przez 20 minut.

Studzić na kratce.

Z podanego przepisu wyszło mi…. ok. 30 babeczek (dużych i małych)

I kto to wszystko zje?

Tomku wracaj!!!!:-))

 

P.S Przepis ten dopisuję do akcji: „Muffinki dla Mai” i zachęcam wszystkich do oddania 1% podatku:

AKCJA 1% PODATKU DLA MARYSI PINDRAL
PÓŁTORAROCZNEJ DZIEWCZYNKI CHOREJ NA RDZENIOWY ZANIK MIĘŚNI (SMA I)
DANE KRS: 0000037904
Cel szczegółowy 1%- 11740 Pindral Maria

 

Kasia