Sorbet pomarańczowy z olejem z pestek dyni

Tego dnia było strasznie goraco… Nie pomagał wiatraczek, zimna woda, a nawet drinki… . I wtedy naszła mnie ochota na coś super pysznego, prawie zdrowego i meeeeega zimnego… .       O tak, zrobię sorbet!!! Padło na pomarańcze… Pojechaliśmy do sklepu, a tu nagle jak nie lunęło… i od razu atmosferka się ochłodziła. Zrobiło się wręcz chłodno…

Wieczorem usiadłam nad owocami i kawałek po kawałku obierałam ze skórki pomarańcze. I całe szczęście, bo na drugi dzień deser okazał się strzałem w dziesiatkę. Upał powrócił!

Na początku, pochłaniałam go jako zwykły sorbet. Ale później naszło olśnienie!

Miałam jeszcze w szafce resztkę oleju z pestek dyni, którego już kiedyś użyłam do owocowego deseru.

Polałam nim sorbet…mmmm..

Ale… stwierdziłam, że przydałoby się jeszcze coś chrupiacego…

I wtedy przypomniałam sobie o brązowym cukrze, ale takim hardkorowym- grubym (kupiłam go w Toruniu, w Delimie).

No, to było to!!!!!

Składniki:

  • 4 pomarańcze
  • 2 łyżki cytrynówki
  • 2 łyżki brązowego cukru
  • 2 łyżki brązowego cukru kryształ
  • olej z pestek dyni

 

Każdą pomarańczę obrać, pozbyć się włókien i skórek, a miąższ wrzucić do blendera. Dosypać zwykły brązowy cukier i dolać cytrynówkę. Zmiksować. Wstawić do lodówki na kilka godzin, od czasu do czasu mieszając. Ja go zostawiłam na noc, no i lekko hmmm… zamarzł, ale rozłupałam go widelcem i już było git!

Deser nałożyć do pucharków, polać olejem i posypać grubym cukrem.

<Z podanej ilości składników wyszło 6 porcji>

 

p.s. i tak strasznie żałowałam, że Tomek nie może jeść cytrusów… Musiałam sama wszystko zjeść….;p

Kasia