Ciasteczka lawendowe

Te ciasteczka robiłam w ferworze pracy, kiedy to w mojej kuchni powstawały tego samego wieczoru ciasta i chałki. Wyjęłam je z piekarnika i… nie poczułam zapachu lawendy!?! Nie skumałam faktu, że w pomieszczeniu było tyle różnych zapachów, że po prostu lawendzie trudno się było przebić…

Ciasteczka schowałam do puszki i zawiozłam je na drugi dzień do rodziców. Zrobiliśmy sobie kawkę, przyniosłam puszkę, otworzyłam…

OO rety!!!!

W powietrzu uniósł się niesamowity zapach lawendy!!!! Ciasteczka bardzo nam zasmakowały i (niestety) zniknęły w mega szybkim tempie:-(

Składniki:

  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 1 łyżeczka suszonej lawendy
  • 1 łyżeczka cukru lawendowego
  • 140 g masła
  • 1 łyżeczka skórki otartej z cytryny
  • 1 i 3/4 szklanki mąki
  • 3 żółtka
  • szczypta soli
  • cukier lawendowy do posypania świeżo upieczonych ciasteczek

 

Cukry wymieszać z suszoną lawendą. Dodać do nich masło, skórkę cytrynową oraz sól. Wszystko trzeba porządnie zmiksować, aby masełko stało się jasne. Następnie, do mieszanki dodać mąkę i żółtka.  Całość wymieszać. Z ciasta uformować kulę, zawinąć ją w folię spożywczą i schować do lodówki na ok. pół godziny.

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni.

Ciasto rozwałkować na grubość ok. 0,5 cm i wykrawać z niego ciasteczka. Układać je na papierze do pieczenia.

Piec minimum 10 minut. Ciepłe ciasteczka obtoczyć w cukrze lawendowym i odłożyć do ostygnięcia. Ciasteczka należy przechowywać w metalowej puszcze.

(Przepis znalazłam na blogu Every Cake You Bake, ale go odrobinę pozmieniałam)

Kasia