Kurczak piri piri

Warunkiem przygotowania tego obiadu było to, że kurczak MUSIAŁ być bez kości, bo w przeciwnym wypadku Tomasz, by go nawet nie ruszył…

Ja naprawdę nie rozumiem, czemu mu tak kości w drobiu przeszkadzają:-) Nie mniej jednak kupiłam zwykłego fileta, i przyrządziłam go tak, jak w książce „Na ostro” R.Lane przykazano. Kurczaczek wyszedł mega miękki (to pewnie zasługa pewnego papieru do pieczenia, hihi), cytrynowy i lekko ostry, czyli taki jak lubimy najbardziej.

Upiekłam go w ramach testowania piekarnika, a cały przepis znajdzie TUTAJ i tu:

Składniki:

  • 0,25 szklanki oliwy
  • sok z połowy cytryny
  • 1 suszona papryczka piri piri (bez pestek)
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżka mielonego imbiru
  • 2 łyżki mielonej czerwonej słodkiej papryki
  • sól, pieprz
  • pół pęczka zielonej świeżej pietruszki
  • 2 filety z piersi kurczaka

Do garnka wrzucamy: oliwę, sok cytrynowy, pokrojoną drobno papryczkę piri piri, zmiażdżony ząbek czosnku, grubo pokrojony korzeń imbiru, mieloną czerwoną (słodką) paprykę oraz sól.

Marynatę należy doprowadzić do wrzenia i gotować na niewielkim ogniu przez 2 minuty. Odstawić do schłodzenia.

Ostudzoną marynatę blendujemy i dodajemy zieloną pietruszkę. Doprawiamy solą i pierzem w razie potrzeby.

Gotową marynatą smarujemy piersi z kurczaka i odstawiamy do lodówki na 2 godziny.

Zamarynowanego kurczaka wkładamy do papieru do pieczenia uformowanego w łódki i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni, na około pół godziny.

Kurczak po upieczeniu powinien być miękki i soczysty.

Kaszę kuskus przygotowujemy wg instrukcji podanej na opakowaniu,

czyli zalewamy ją wrzącą wodą i czekamy, aż wsiąknię w nią woda.

Kurczaka kroimy na porcje i podajemy z kaszą kuskus.

(Przepis znaleziony w książce „Na ostro” R.Lane, odrobinę zmieniony)

Kasia