Kruche ślimaczki

Kiedy wieczorem siedzisz sama w domu, nadchodzi ta chwila… .

Idziesz do kuchni…

Otwierasz szafkę, a tu zonk…

Nie ma nic słodkiego!

A i owszem… można iść do sklepu, ale pytanie brzmi- po co?

Po co? Skoro w domu mam i mąkę i masło i jajko.

A i cukier też się znajdzie.

Ten przepis wyczaiłam u babeczki jakiś czas temu i wiedziałam, że skorzystam z niego kiedy nadejdzie chwila w której ‚coś bym zjadła, nie wiem dokładnie co, ale oby to było słodkie. I dużo’.

Chwila nadeszła wczoraj.

Tomi akurat pojechał na mecz, a ja zakasałam rękawy, odziałam się w fartuszek i wyczarowałam takie oto ciasteczka.

Kruche, maślane i słodkie!

Niby są to ślimaczki, ale kumpela stwierdziła, że od dupci strony wyglądają jak wieloryby, więc… co kto woli:-))

Przepis podaję za Babeczką:

  • 250g mąki (dałam wrocławską) +ciut do oprószenia stolnicy
  • 100g masła z lodówki
  • 100g drobnego cukru lub cukru pudru (dałam puder)
  • duża łyżka domowego cukru waniliowego
  • 1 jajo

Mąkę trzeba przesiać i posiekać razem z masłem. Posiłkowałam się przy tym robotem:-) Następnie dodać do tego cukry (puder również przesiałam), a na końcu jedno jajko. Z masy uformować kulę i zawinąć w folię spożywczą i schować do lodówki. Babeczka co prawda podała, żeby ciasto trzymać w niej przez 2 godziny, ja wyciągnęłam po 70 minutach, bo mi się dłużej czekać nie chciało:-)

Piekarnik rozgrzać do 200 stopni.

Stolnicę oprószyć mąką, rozwałkować ciasto i wykrawać ciasteczka, które należy ułożyć na papierze do pieczenia.

Ciasteczka piec ok. 10 minut. (Raz piekłam dłużej, raz krócej. wszystko zależy bowiem od grubości ciasteczek).

Upieczone ślimaki trzeba wyłożyć na kratkę i poczekać, aż ostygną.

Można udekorować je lukrem lub czekoladą.

Z braku czekolady zaszalałam z lukrem:-)

p.s. ciasteczka trzymam w metalowej puszce.

Kasia