Lembas

lembas 1

To, że Ten lembas, to nie ten sam chlebek elficki, którym zajadały się niziołki, dowiedziałam się podczas nocnego maratonu Władcy Pierścieni. I chociaż oglądałam te części po kilkanaście razy, nigdy nie patrzyłam na nie pod względem kulinarnym. I jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam, że filmowy chlebek ciut różni się od tego, który Wam tu prezentuję. (Potem od Domi dowiedziałam się, że istnieje inny ‚bardziej oryginalny przepis’). Ale wiecie co? Wcale, a wcale nie żałuję, że go upiekłam, bo po prostu zakochaliśmy się w tym cieście! Mnóstwo w nim bakalii, gorzkiej czekolady, więc jakby nie patrzeć jest to pełnowartościowy posiłek:-)

Na ten maraton umówiliśmy się razem z Pawłem i Dagmarą. Niestety Paweł kończył tego dnia dość późno pracę, w związku z czym całą noc przeznaczyliśmy na oglądanie WSZYSTKICH części- a było tego 12 godzin (wersja rozszerzona:-). Niedługo przez spotkaniem na fejbusku podpowiedziano nam, że na taki wieczór koniecznie muszą być lembasy! Otworzyłam KUKBUK-a, gdzie znalazłam przepis, a Tomasz poleciał do sklepu i mieliśmy wszystkie składniki za wyjątkiem kandyzowanej skórki pomarańczowej i orzechów laskowych.

Reasumując:

Drużynę Pierścienia zaczęliśmy oglądać o 19.30, podczas której upiekliśmy pizzę z porem. Skończyliśmy oglądać o północy.

Od razu zabraliśmy się za Dwie Wieże. W połowie drugiej części wysiadły nam głośniki (Ciekawe czemu Pawełku?:-) Przy okazji był pretekst, żeby wyjść na dwór z Rudą i się lekko odświeżyć. Pod koniec filmu Paweł z Dagmarą zaczęli zasypiać (wersja oficjalna: wszyscy trzymali się dobrze!) Skończyliśmy oglądać przed 4tą.

Włączyliśmy Powrót Króla… . Po kilku minutach ci co zasypiali… poszli spać!!!!!!#@$@!!!! Oglądaliśmy jeszcze  z Tomkiem do 4.45.

Odpadłam.

Po 10tej wstaliśmy. Znajomi musieli gdzieś tam jechać. My ponownie włączyliśmy ostatnią część.

W połowie zasnęłam (ja naprawdę lubię Władcę:-).

Dokończyliśmy jak się obudziłam. Czyli po 17tej… .

Następny taki maraton za rok.

Składniki:

  • 2 jajka
  • 2/3 szklanki brązowego cukru
  • 100g roztopionego i przestudzonego masła
  • 3 łyżi serka homogenizowanego (u nas Danio waniliowy)
  • szklanka mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • garść suszonych moreli, drobno pokrojonych (u nas 100g)
  • 100g gorzkiej czekolady, drobno posiekanej
  • 1/3 szklanki wiórków kokosowych
  • garść włoskich orzechów, drobno pokrojonych
  • płatki migdałowe do posypania wierzchu ciasta
  • miała być jeszcze skórka kandyzowana (2 łyżki) i 100g orzechów laskowych, ale my nie dodaliśmy, bo w sklepie nie mieli

„Lodówkowe’ składniki wyjęłam ciut wcześniej, żeby miały temperaturę pokojową.

Mąkę połączyć z proszkiem do pieczenia oraz sodą. Wymieszać.

Jajka zmiksować z cukrem na super gęstą pianę. (Gładka co prawda nie będzie, bo kryształki są dość grube).Cały czas miksując dodać serek homogenizowany, masło oraz partiami dodawać mąkę.

Mikser odstawić. Wziąć łyżkę silikonową lub drewnianą.

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni.

Do masy wrzucać kolejno: morele, czekoladę, wiórki kokosowe i włoskie orzechy. Wszystko dokładnie wymieszać.

Foremkę keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia i włożyć do niej masę.

Udekorować z wierzchu płatkami migdałów.

Ciasto piekłam na środkowej półce 40 minut, a jak już migdały zaczęły się ostro rumienić ( a niektóre się nawet zjarały:-). ciasto przełożyłam na niższą półkę na kolejne 15 minut. Piekłam za każdym razem dłużej niż było podane w oryginalnym przepisie, bo patyczek był ciągle mokry.

Po upieczeniu ciasto pozostawiłam na kilka minut w formie, a następnie przyłożyłam na kratkę. Po przestygnięciu ciasto  kroić nożem z ząbkami.

Kasia

lembas 2

lembas 3

lembas 4

lembas 5

blog roku sms

http://www.blogroku.pl/2012/kategorie/a-b-dupa-b-rosnie,r1,blog.html