Popękane ciasteczka czekoladowe

popękane ciasteczka czekoladowe

Miałam dla Was przygotowany zupełnie inny wpis na dzisiaj, ale te oto ciasteczka pokrzyżowały mi plany… .

Widziałam je już kilka razy na innych blogach i za każdym razem zastanawiałam się jak smakują i czemu one takie popękane. Zawsze mi się podobały ale jakoś tak okazji nie było, żeby je zrobić.

W piątek zrobiłyśmy sobie z Pożeraczką, Janą i Justyną babskie spotkanie. Każda z nas przyniosła coś dobrego.

Jana przyniosła m.in. te ciasteczka.

Spróbowałam i się zakochałam!! Skorupka chrupiąca, środek mięciutki… .

Na drugi dzień zabrałam się do roboty! Wyszły genialnie!!!!!

Przepis pochodzi z bloga Moje wypieki.

Składniki:

  • 225g gorzkiej czekolady
  • 110g masła
  • 2/3 szklanki cukru
  • 3 duże jajka
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1 i 2/3 szklanki mąki
  • cukier puder do oprószenia

Robienie ciasteczek trzeba zacząć robić dzień wcześniej.

Masło roztopić w kąpieli wodnej, następnie dodać połamaną czekoladę. Całość rozpuścić, wymieszać i odstawić na pół godziny do przestudzenia. 

Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodawać partiami cukier oraz żółtka. Na końcu wlać ekstrakt z wanilii.

Do białek wlać rozpuszczoną czekoladę cały czas miksując.

W osobnej misce wymieszać ze sobą mąkę, sól oraz proszek do pieczenia.

Mąkę dodać łyżka po łyżce do masy czekoladowo- białkowej (miksując cały czas).

Otrzymaną masę przełożyć do lodówki na całą noc. Musi być super hiper twarda (Jana wsadziła swoją masę do zamrażarki, bo jej się nie chciało czekać i też jej wyszły).

Na drugi dzień:

Piekarnik rozgrzać do 165 stopni.

Masę nabierać łyżeczką, formować kulki i obtaczać je w cukrze pudrze (im więcej cukru tym lepiej, bo i tak połowa odpadnie). Kulki układać na papierze do pieczenia lub na macie i piec przez 15 minut.

Pierwsze partie robiłam ‚próbne’ po to, żeby osiągnąć jak najbardziej zadowalający mnie efekt. Małe kulki wychodziły za małe i nie pękały jak należy. Kiedy akurat nie korzystałam z ciasta, masę wkładałam do lodówki, a pod koniec do zamrażarki, bo była już dość miękka.

Gotowe ciasteczka układać na kratce do przestudzenia. Wyżerać dopiero wtedy, gdy porządnie ostygną.

*uaktualnienie: masę gotową do schłodzenia wkładam do dwóch pudełek. Kuleczki formować na kształt ciut mniejszy od orzecha włoskiego.

Kasia