Bigos Dziadeńków

bigos dziadeńków (2)

Przeglądając przeróżne blogi kulinarne zastanawiam się czasami jak to jest możliwe, żeby zamieszczać codziennie (lub co dwa dni) nowe przepisy na swojej stronie? Dziwię się i podziwiam przy okazji! Jestem dość zorganizowaną osobą, na wszystko znajduję czas, ale żeby wstawić wpis na bloga potrzebuję oprócz chwili spokoju- ciut weny. Czasem większej, czasem mniejszej. Nigdy nic nie robię na siłę. Jeśli czuję, że nie mam ochoty pichcić czegoś odkrywczego, po prostu tego nie robię:-)

Dlatego ostatnio było u mnie nieco spokojniej. Gotowałam też niezbyt dużo, a w wolnym czasie skupiłam się przede wszystkim na ostatecznym ‚upiększeniu’ naszego mieszkania (zostały już tylko firanki do przycięcia i powieszenia:-). W końcu udało nam się dokupić ostatnie mebelki no i nasz upragniony stół stanął w końcu w salonie! Podjętych zostało też kilka ważnych decyzji w naszym życiu, zatem widzicie, że jedzenie i blogowanie musiało pójść na dalszy plan… .

Skupmy się już zatem na bigosie. Bigos, który widzicie na zdjęciu nie został zrobiony przeze mnie, tylko przez moją mamę. Jest to danie, które od wielu wielu lat gości na naszym rodzinnym stole. Pamiętam, jak będąc jeszcze małym smykiem przychodziłam do Dziadeńków na imieniny i pochłaniałam wraz z kuzynami kilogramy kiełbachy oraz genialnego Dziadkowego bigosu. Idąc na studia, mama również mi go przyrządzała i pakowała do słoików, które hurtowo wywoziłam do Zielonej Góry. (Tak, tak..mamy masę Słoików w Zielonce:-) A potem bigosik mi się przejadł… .

Na szczęście już mi przejedzenie minęło i w dalszym ciągu lubię go tak samo jak kiedyś! Nareszcie spisałam cały długi przepis od mamy i mam nadzieję, że na następną rodzinną imprezę przywiozę swoją wersję:-) (Tym bardziej, że w końcu mam zarąbiste garnki, do których nic nie przywiera, sasasa:-)

Składniki:

  • półtora kilograma kapusty kiszonej
  • półtora kilograma kapusty białej
  • skrzydło indycze
  • pasek żeberek (mogą być również inne rodzaje mięsa: karkówka, łopatka, dziczyzna. Generalnie- im więcej różnych rodzajów, tym lepiej)
  • 4 zwyczajne kiełbasy
  • 4 cebule
  • garść suszonych grzybów (nie trzeba ich wcześniej moczyć)
  • 6 liści laurowych
  • 6 ziarenek ziela angielskiego
  • 6 suszonych śliwek
  • koncentrat pomidorowy w słoiczku Pudliszki
  • olej (ewentualnie)
  • sól, pieprz
  • opcjonalnie: odrobina przyprawy do bigosu KAMIS

 

Ze względu na dwa rodzaje kapusty i dużą jej ilość oraz różny czas gotowania, potrawę przygotowujemy w dwóch garnkach:

I garnek:

Kapustę kiszoną próbujemy i jeśli jest zbyt kwaśna, to ją płuczemy (w zależności oczywiście od potrzeb, pamiętając, żeby nie zrobić z niej ściery:-). Kapustę wrzucamy do garnka wraz z żeberkami (można je pokroić na mniejsze kawałki), połową grzybków, liści laurowych i ziela angielskiego. Zalać to wszystko wrząca wodą tak, by wszystko przykryć. Gotujemy około godziny na średnim ogniu. Z mięsa pozbywamy się kości, kroimy na mniejsze kawałki i jeśli po tym czasie jest w dalszym ciągu twarde, podsmażamy na patelni, na niewielkiej ilości oleju. Odlać większość wody z garnka i nie wylewać jej!

II garnek:

Z kapusty białej pozbywamy się zewnętrznych liści oraz wycinamy głąby. Kapustę szatkujemy i wrzucamy do garnka wraz ze skrzydłem indyczym, połową grzybków, liści laurowych i ziela angielskiego. Zalewamy wrzącą wodą (do górnego poziomu kapusty). Lekko solimy (o ostatecznym smaku decyduje kapusta kiszona). Gotujemy do ‚prawie miękkości’, na średnim ogniu (ok. 30 minut). Jeśli mięso indycze nie jest wystarczająco miękkie, wyjmujemy je, pozbawiamy kości i podsmażamy na patelni. Wylewamy wodę z gotowej kapusty.

I patelnia:

Cebulę kroimy w półtalarki i podsmażamy na oleju.

II patelnia:

Kiełbasę kroimy w plasterki i smażymy na oleju.

Do mega wielkiego gara wrzucamy:

I garnek + II garnek + ewentualne mięso podsmażane z patelni + I patelnia + II patelnia + ciut wody z kapusty kiszonej + suszone śliwki + koncentrat pomidorowy+ ewentualna przyprawa do bigosu. Bigos ma lekko pyrkać i co jakiś czas trzeba go mieszać, żeby nic się nie przyjarało. Zostawić pod przykryciem. Dosmaczyć w razie potrzeby. Pyrkać go tak przez godzinę, potem odstawić i ostudzić. Na drugi dzień znowu ok. godziny go podgrzewać. Mieszać, żeby go nie spalić, bo będzie kicha, a nie bigos:D (Ponoć im więcej razy jest studzony i pyrkany, tym lepiej:-))

Kasia i mama

bigos dziadeńków (1)