‚Sery polskie w drodze do ideału’- w SPOT. to eat (OFDS)

Podczas Ogólnopolskiego Festiwalu Dobrego Smaku w Poznaniu mieliśmy przyjemność wziąć udział w niezwykle aromatycznym spotkaniu w SPOT. to eat. Te mini warsztaty odbywały się pod hasłem ‚Sery polskie w drodze do ideału’.

Zanim jednak rozpoczęło się spotkanie, byliśmy świadkami wtaszczania (dosłownie) ogromnych pudeł z porcjami sera. Siedzieliśmy przy dużym stole i było nas dosyć sporo (może około 30 osób?). Wszyscy patrzyli i nie mogli się doczekać, kiedy będzie można  uszczknąć sobie co nieco.

sery spot (3)

sery spot (6)

Warsztaty były prowadzone przez pana Giena Mientkiewicza– Mistrzunia serowarstwa. Pan Gieno jest niesamowicie pozytywnym facetem. Zna się na serach jak mało kto i opowiadał o nich niezwykle interesująco.

sery

Spróbowaliśmy wielu produktów. Na pierwszy ogień poszły sery pani Bożeny Sokołowskiej, która również była obecna na spotkaniu. Pani Bożena przywiozła ze sobą sery kozie- z kozieradką i czarnuszką. Obydwa sery pochodziły z Dolnego Śląska. Obydwa pyszne!

sery spot (5)

Następnie mieliśmy okazję spróbować wykwintnych serów- Bursztyna, Rubina i Szafira. Kawałek, po kawałeczku… .

sery spot (7)

sery spot (8)

I w końcu przyszła długo oczekiwana chwila. Chwila na otworzenie sera emilgrana, który ważył około 35 kilo. Był wręcz olbrzymi! Pan Gieno najpierw naciął skórę dookoła sera, a potem wbijał w niego metalowe dłuta (?). Dodał, że za każdym razem kiedy otwiera taki ser, odczuwa taką samą radość, jakby mu się dziecko rodziło:) Tuż przed całkowitym otwarciem, mieliśmy nachylić się nad nim żeby sobie poniuchać (Pierwszy niuch bez myślenia, drugi- analityczny). Ależ jego zapach był intensywny!!! Bez porównania do serów, które znajdziemy na sklepowych półkach. Pełen odlot! Pan Gieno, wspominając historię jak to pani w sklepie próbowała mu pokroić parmezan w plastry, odłamywał nam kawałek po kawałeczku… . Czysta rozkosz dla podniebienia!

sery spot (4)

sery spot (2)

sery spot (9)

sery spot (10)

No i przyszedł czas na… deser. No, może deser to za dużo powiedziane, ale warsztaty zakończyliśmy dość spektakularnie. Tzw. wisienką na torcie… . Śmierdzącym, cuchnącym i walącym jak zjełczała skarpeta 15-miesięcznym kozim serem;p. Ja cię pierdzielę jak on dawał!!! ;p Ku naszemu zdziwieniu okazało się natomiast, że był całkiem, całkiem:-) Wszyscy go sobie skubali, rozglądali się na prawo i lewo i podziwiali dziwne miny innych uczestników:-)

sery spot (1)

Oj dawno nie pojedliśmy tyle serów jak podczas tego popołudnia:-) Na drugi dzień zrobiliśmy sobie małą przerwę od nabiału, ale teraz na samą myśl, że w lodówce czekają na mnie te pyszne sery, aż mi ślinka cieknie!!:)

Wszystkie zdjęcia z tego spotkania znajdziecie TUTAJ.